Ewa

Dzisiaj pożegnaliśmy Ewę. Bardzo żałuję tego, że nie zdążyliśmy jej zaprosić do miejsca, które nam wymodliła.

Paint it black – akt.

Znalazłem stare zdjęcia mojego autorstwa. Leżały na dnie katalogów. Chyba powstały w czasie warsztatów u Wacka Wańtucha kilka lat temu. Przeterminowany negatyw, źle wywołany, naświetlony nieprecyzyjnie radzieckim sprzętem. Zachwycający – bo tak dawno naświetlony, jakby nie mój zupełnie, jakby cudzy, dlatego z dystansem ogromnym patrząc – mogę się nim cieszyć.

Jesień

Jesień zmienia nam pole widzenia, skraca dzień, zawęża perspektywę – w zamian daje piękno. Można pójść na krótki spacer przez mokradła i strumyki rajskiego wzgórza i podziwiać na nowo ścieżki, które już są trochę znane, ale ciągle pozwalają odkrywać nowe, urokliwe zakątki. Można zatopić się w mgłę, wgryźć się w …

Portretowo-urodzinowo.

Jeszcze na moment urodziny Zofii. Dziecięce garden-forrest-birthday-party. Ktoś tak kiedyś fotografował – jeździł po świecie i fotografował napotkanych ludzi na rozciągniętej byle jak i byle gdzie szmacie. Nie pamiętam kto. Było to dawno – na pewno o wiele wcześniej niż wyprodukowano aparat, którym robiłem te zdjecia: radziecki Kiev 88. Jedna …